W czwartkowe popołudnie Borek ponownie ożył wspomnieniami – odbyła się druga edycja spacerów po Borku z Dolnośląskim, a tematem przewodnim byli kolekcjonerzy sztuki. Spacer, który poprowadziła pełna pasji Beata Perdek (Wrocławskie Ciekawostki) zgromadził liczną grupę miłośników historii, sztuki i dawnego Wrocławia – był to nasz najliczniejszy spacer!
Tym razem nie skupialiśmy się na architekturze, domach czy miejscach, lecz na ludziach, którzy w tych willach mieszkali – i na ich pasjach. A pasją wielu z nich była właśnie sztuka najwyższej próby.
Dowiedzieliśmy się m.in., że w jednej z willi na Borku mieściła się legendarna kolekcja Maksa Silberberga – jednego z najważniejszych żydowskich kolekcjonerów sztuki w Niemczech. W jego zbiorach znajdowały się dzieła Moneta, Maneta, Degasa, Renoira… Sam Hitler miał zwrócić uwagę na jego kolekcję. Po dojściu nazistów do władzy, Silberberg został zmuszony do sprzedaży dzieł na aukcjach, a on sam i jego rodzina zginęli w Auschwitz. Majestatyczna willa przy Kutnowskiej może doczeka się choćby pamiątkowej tabliczki?
Zatrzymaliśmy się też przy dawnej willi Leo Lewina – tekstylnego potentata, ale również wielkiego miłośnika sztuki. To on zaprosił do swojego domu takich artystów jak Max Slevogt i Max Liebermann, niemieckich impresjonistów, których dzieła również posiadał. Jego wnętrza projektował znany architekt Oskar Kaufmann, a na ścianach wisiały grafiki Rembrandta, obrazy Renoira, Picassa, a nawet rzekomy van Gogh… Ten ostatni okazał się jednak falsyfikatem – martwa natura z chryzantemami była udaną, ale niestety nieautentyczną kopią.
Spacerowaliśmy także śladami Carl Sachs’a, znanego breslauerskiego przedsiębiorcy, który zajmował się hurtem wyrobami pasmanteryjnymi oraz konfekcją. Później prowadził firmę Forell&Co. Zbierał bardzo różne dzieła, ale zapisał się jako darczyńca grafik dla Śląskiego Muzeum Sztuk Pięknych. Był jednym z tych któremu udało się wyjechać do Szwajcarii i uniknąć holocaustu. Odwiedziliśmy również miejsca związane z mniej znanym, lecz bardzo ciekawym kolekcjonerem i architektem – Moritzem Haddą, twórcą modernistycznych willi, który współpracował przy projektach WUWA. Zginął tragicznie, deportowany do obozu zagłady w 1942 roku.
Beata Perdek z właściwą sobie lekkością i ogromem wiedzy przeprowadziła nas przez zapomniany świat przedwojennego Breslau – miasta otwartego na sztukę, goszczącego wielkich malarzy, miłośników piękna i odważnych kolekcjonerów i to wszystko zamknięte w kilku ulicach wrocławskiego Borka.
Spacer zakończyliśmy pełni refleksji, ale i zachwytu nad tym, ile skarbów – nie tylko materialnych, ale i duchowych – kryje nasza okolica. Słusznie dochodząc do wniosków, żeby gdyby zgromadzone tu kolekcje do dziś były zachowane – stanowiłyby jedno z największych i najbardziej wartościowych zbiorów w Europie.
Dziękujemy wszystkim uczestnikom za obecność i fantastyczną atmosferę!
Już wkrótce kolejny spacer z Dolnośląskim – zapraszamy.










